Rola osoby wspierającej w chorobie

Wejście w rolę osoby wspierającej to jedno z najtrudniejszych wyzwań jakie przydarzyło mi się w życiu. Niby już trochę lat mam za sobą, niejedno przeszłam, ale to z czym musiałam się zmierzyć w ubiegłym roku zaskoczyło mnie totalnie. W jednej chwili świat stanął na głowie. Do dziś dźwięczy mi w głowie słowo „rak”, które usłyszałam od męża po wizycie. Emocje jakie mi towarzyszyły są nie do opisania, milion myśli co mądrego mam mu powiedzieć. Tym bardziej, że kompletnie się nie spodziewaliśmy takiego werdyktu.

Droga pod górkę

Całą drogę do domu jechaliśmy w milczeniu, dopiero na miejscu dałam upust nagromadzonemu napięciu. Kolejne dni przeplatały się smutkiem i próbą ustalenia dalszych kroków. Szybko okazało się, że służba zdrowia nawet w przypadku pacjenta DILO nie działa tak szybko jakbyśmy tego oczekiwali w tej sytuacji. Co wielokrotnie powodowało frustrację i załamanie męża. Wtedy sama próbowałam na wszystkie sposoby pchać ten proces do przodu. Czasem zrezygnowana stwierdzałam, że lepiej będzie skorzystać z prywatnej diagnostyki. Dzięki temu udało się przyspieszyć kolejne etapy.

Sama sytuacja w jakiej znalazł się mój mąż była bardzo trudna. Ta niepewność o przyszłość, utrata bezpieczeństwa i stabilności niosła wiele emocji. Osoby stojące z boku powinny także przygotować się na huśtawkę nastrojów i rolę pocieszyciela na 200%. Trzeba uważać też, aby nie zagłaskać chorego i nie zabierać mu poczucia sprawczości. Nie należy go we wszystkim wyręczać i sprawiać żeby czuł się wykluczony z życia. Ważne, aby też nie unikać rozmowy jeśli ma ochotę się wygadać lub wypłakać. Nie bagatelizujmy tematu spłycając do słów, że wszystko będzie dobrze, bo nikt tego nie wie, ale też nie należy pogrążać się w rozpaczy.

Wyczuj nastrój

Nikt nas nie uczy jak należy rozmawiać z chorym człowiekiem. Niektórzy po prostu się odsuwają zamiast po prostu rozmawiać na inne tematy, które sprawią, że chory przestanie myśleć tylko o chorobie i poczuje się normalnie. Warto dozować porady podobnych przypadków, bo po odebraniu kilku, kilkunastu takich rozmów czy wiadomości chory może być tym przytłoczony i mieć wątpliwości czy droga jaką objął jest właściwa.

Najlepiej po diagnozie skontaktować się z psychologiem lub ośrodkiem zajmującym się terapią dla par lub rodzin. One nauczą jak należy postępować w walce z chorobą.

Zadbaj o siebie

Z doświadczenia też wiem, że osoba wspierająca musi cały czas dbać o siebie. Wiadomo, że fokus jest na sprawy chorego, bo on jest tu najważniejszy, ale to osoba wspierająca jest siłą napędową. Często jednak o tym zapominamy i jesteśmy w stanie ciągłej gotowości. Kiedy sytuacja z chorym jest w miarę opanowana okazuje się, że nasze baterie właśnie się wyczerpały i nagle sami potrzebujemy pomocy. Tak było w moim przypadku, gdy organizm odmówił mi posłuszeństwa. Mimo, że zdawałam sobie sprawę z takiej możliwości sama wmawiałam sobie, że jeszcze chwila, jeszcze zrobię to i tamto i wtedy zajmę się sobą…nie zdążyłam. I przeleżałam w łóżku 3 miesiące.

Lepiej nie sprawdzać swojej wytrzymałości w podobnej konkurencji 😉 Pamiętajcie, że chory na nas liczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.