Jak choruje mężczyzna?

Mężczyźni inaczej przechodzą chorobę niż kobiety. Zazwyczaj postrzegani jako silni i zaradni w starciu z chorobą zmieniają swoje oblicze. Mężczyźnie trudno jest zaakceptować fakt, że choruje, bo zdarza im się to tak rzadko. Jak już się przydarzy zwykłe przeziębienie urasta do rangi katastrofy. W przypadku bardziej poważniejszej sytuacji jak np. choroba nowotworowa każdy pada na kolana bez względu na płeć. 

Nie wstanę, tak będę leżał

Kobiety jednak lepiej sobie radzą, są bardziej otwarte i nie wstydzą się poprosić o pomoc, co dla wielu panów może być trudne. Są bardziej wycofani, w milczeniu i samotności przeżywają swój stan. Co gorsza wewnątrz kumulują emocje co negatywnie odbija się na ich zdrowiu oraz psychice ich bliskich. Niechętnie podchodzą także do różnych aktywności, nie szukają wsparcia na zewnątrz, zajęcia głowy innymi sprawami. W większości fundacji skupiających pacjentów onkologicznych dominują kobiety. Czują one potrzebę solidarności i bliskości z innymi osobami przeżywającymi tą samą chorobę. Udzielają sobie wzajemnego wsparcia. Mężczyźni są bardziej skryci, rzadko który ma ochotę rozmawiać na ten temat z obcymi, a jego obecni, zdrowi koledzy go nie rozumieją. Oczywiście ważne jest, aby dotychczasowi znajomi go wspierali i rozmawiali.

Kto pyta nie błądzi

Zauważyłam, że mężczyźnie trudniej jest walczyć o siebie, gdy jest chory. Nie ma czasem odwagi upomnieć się o swoje podczas pielgrzymki po lekarzach, nie dopytuje o ważne sprawy przez co nie ma też dużej wiedzy w jaki sposób podejść do choroby. Warto wtedy dopytywać, sugerować, pokazywać mu opcje, które warto rozważyć. Zachęcać do czytania publikacji, szukać kontaktów osób, które były w podobnej sytuacji i udało im się wyzdrowieć. Ważna jest wola walki i nadzieja, że tą chorobę też można pokonać, a nie czekać na najgorsze. 

Wstań i walcz

Na początku choroby usłyszałam od męża, że nie zna w swoim otoczeniu ani jednego mężczyzny, któremu udało się pokonać raka, tylko same kobiety. To dodatkowo go podłamało. Próbowałam mu wytłumaczyć, że kobiety mimo swojej kruchości mają silną psychikę i dzięki temu niezwykłą wolę walki. Są także społecznie zaangażowane. Ten aspekt również wpływa korzystnie na proces leczenia i na tym powinien się skupić. Silna głowa i wiara, że się uda to podstawa.   

A tak swoją drogą to znam historie panów, którzy zachorowali na raka jąder. Przeszli ciężką terapię, a teraz śmigają w triatlonach i sami zachęcają innych do profilaktycznych badań. Szacun.